Jak malowanie muru zbliża ludzi (5)

Dzień zapowiadał się radośnie. Bracia i siostra krzątali się po domu sprzątając i szykując dom na Święta. Wszędzie roznosił się zapach pierniczków, które Kasia upiekła rano, by móc potem iść do szkoły malować ten nieszczęsny mur. Nic rodzicom nie mówiła, i tak byli w pracy, więc nawet się nie zorientują, że wyszła, a rodzeństwo obiecało, że jej nie wyda. Zresztą! Co tu wydawać? Coś, czego tak naprawdę nie zrobiła? Że ponosi karę, która należy się komuś innemu? Burzyło jej się serce za każdym razem, gdy docierała do niej ta prawda. No ale nie ważne, teraz już nie była w stanie nic na to poradzić. Tylko szkoda było opuszczać taką fajną atmosferę domową! Jedynie fakt spotkania z Magdą poprawiał jej humor. Założyła kozaki, ciepłą kurtkę i zawiązała czerwony szalik wokół szyi.

– Pa! Wracam za jakieś 3 godziny!- Krzyknęła do rodzeństwa zamykając drzwi i wciągając czapkę na głowę. „3 godziny malowania”- dość optymistycznie obliczała Kasia. „Ale ile można marznąć na dworze?” Ruszyła dziarskim, skrzypiącym na śniegu krokiem w kierunku szkoły.

Magda napisała smsa, że się spóźni, bo pociąg ma opóźnienie, więc Kasia wzięła od pani Krysi pędzle i farbę do malowania i przystąpiła do dzieła.

Rozciągając farbę na kolejnych centymetrach kwadratowych powierzchni muru dużo rozmyślała. Głównie nad swoją przyszłością. Nadchodził czas wyborów, i to takich pierwszych naprawdę życiowych wyborów – jaki profil klasy licealnej wybrać. Zawsze uważała się za humanistkę, lubiła lekcje polskiego, fascynowała się historią, a wygrane konkursy historyczne bardzo jej schlebiały. Jednak nie miała wizji, co mogłaby studiować, jeśli wybrałaby ten profil. Nie chciała być nauczycielką, ani prawniczką. Biologiczna klasa odpadała – biologia i chemia należały do jej najbardziej znienawidzonych przedmiotów, a by zostać lekarzem nie miała nawet predyspozycji, ze swoim mdleniem na widok pulsujących żył. Ale ten mat – fiz… Chodził jej po głowie od dłuższego czasu. Starsi bracia i tata bardzo ją namawiali do tego wyboru, ale ona nie czuła się pewnie w matmie, a tym bardziej w fizyce. Zawsze czuła wyższość chłopaków w tych tematach, oni to jakoś mieli we krwi, czuli od razu instynktownie prawa fizyki, nauczyciel nie zdążył jeszcze wytłumaczyć, a oni już pykali zadanka z gwiazdkami. Imponowało to Kasi. I choć wiedziała, że też jest zdolna, to jakoś nie śmiała się równać z nimi… No i ta politechnika. Stanięcie twarzą w twarz z rówieśnikami z jakiś warszawskich Stasziców? Nie wierzyła, że mogłaby się z nimi równać po ukończeniu małomiasteczkowego liceum. Choć skrycie chciała studiować na politechnice i być inżynierem, to nawet w najśmielszych marzeniach nie potrafiła wyobrazić sobie dopisku „inż” przed swoim nazwiskiem. To jakoś zbyt ambitne wydawało się tej jeszcze tak młodej Kasieńce.

– Cześć. – Z rozmyślań wyrwało ją czyjeś powitanie. To nie był głos Magdy. Zdziwiona odwróciła głowę i zobaczyła Rafała. Rok starszego chłopaka, który chodził do Kasi szkoły, z tymże do liceum. Każdy go znał, bo należał do najbardziej rozbrykanej i niegrzecznej paczki chłopaków w całej szkole.

– Cześć – Odpowiedziała niepewnie Kasia, nie odrywając pędzla od muru. Nie zdarzało się często, o ile w ogóle kiedykolwiek się zdarzyło,  że Rafał zauważał ją na szkolnym korytarzu, więc zagadanie poza czasem lekcyjnym, było dla niej tym większą niespodzianką.

– Słyszałem, że przyznałaś się do tej gaśnicy… – Zagajał dalej Rafał. Miał jakiś dziwny wyraz twarzy. Kasia nie mogła odgadnąć czy prześmiewczy czy raczej po prostu koleżeńskiego zainteresowania.

– No… Nie do końca to tak było. Ale to długa historia. – Odpowiedziała wymijająco Kasia, nadal nie przerywając malowania. Nie chciała wgłębiać się w szczegóły. Już i tak jest dostatecznym pośmiewiskiem, że odwala za kogoś jego karę.

– Wiem. – Ta riposta sprawiła, że Kasia w końcu odłożyła pędzel i spojrzała uważniej na Rafała.

– A skąd TY to wiesz? – Zapytała.

– Tak się składa, że to ja chciałem zabawić się tą gaśnicą. I to ja powinienem ponieść tę karę. Tylko wiesz, to nie pierwszy raz, gdy jestem u dyra. Gruszecki jest już na mnie tak cięty, że trochę się cykałem, że mnie serio zawiesi w prawach ucznia, albo w ogóle wywali ze szkoły.

– Ooo. – Zszokowana Kasia nie miała pomysłu na bardziej rozwiniętą odpowiedź.

– Przepraszam Cię. I dziękuję, że to zrobiłaś. Choć pewnie nie świadomie. – Z jakimś trudem wydobywał z siebie te słowa. Przyzwyczajony do innego słownictwa, ciężko mu było wydusić z siebie dwa magiczne słowa skumulowane tak blisko siebie.

– Masz rację, że nie świadomie. – Odpowiedziała dość oschle Kasia. Jednak jakoś w sercu żal jej się go zrobiło, więc zaraz dodała z lekkim uśmiechem:

– Spoko Rafał, możesz po prostu mi pomóc malować ten mur, będzie szybciej!

– Jasne! – Ucieszył się, że tak podeszła do sprawy. – Jesteś naprawdę spoko Kasia!

Nie bardzo wiedziała czy wziąć to za komplement czy za co innego, ale uśmiechnęła się ponownie. Wspólnie zaczęli malować mur coraz żywiej rozmawiając. Rafał okazał się bardzo fajnym chłopakiem. Kasia kojarzyła go jako rozrabiakę, takiego, że aż jej się w głowie kręciło, jak tak można się zachowywać. Jednak przy bliższym poznaniu bardzo zyskiwał. Okazało się, że ma podobne zainteresowania, że wie o Kasi zaangażowaniu w harcerstwie i podziwia ją za to. A nawet ma podobne przemyślenia odnośnie hartowania charakteru w trudnych warunkach i poznawania prawdziwych przyjaciół właśnie w takich ciężkich sytuacjach.

– Hej Kasiaaa!! – Tym razem to już była Magda. Kasię tak zajęła rozmowa z Rafałem, że nie zauważyła, jak pomalowali już ¾ muru.

– Widzę, że nie jestem już zbytnio potrzebna – Uśmiechnęła się porozumiewawczo do Kasi. Ta zdając sobie sprawę z domysłów Magdy próbowała oczami dać jej do zrozumienia, że to nie tak jak myśli, jednak chyba nie bardzo jej to się udało.

W trójkę uporali się w mig z ukończeniem malowania muru. Rafał pożegnał się z dziewczynami i gdy tylko zniknął za rogiem Magda spojrzała pytająco na Kasię

– Żądam wyjaśnień! – Kasia spłoniła się pod wzrokiem przyjaciółki, sama nie wiedząc czemu. Próbowała jak najnormalniej wyjaśnić jak to się stało, że Rafał przyszedł pomóc jej w malowaniu muru. Jednak ten spokój który próbowała udawać Kasia, był tak nienaturalny, że przyjaciółka nie miała wątpliwości co się wydarzyło.

– Oj dziewczyno, wpadłaś! – Pokręciła głową Magda, patrząc na Kasię i nie dowierzając, że wystarczyło jedno malowanie muru, by taka mądra Kasieńka zadurzyła się w największym szkolnym rozrabiace.

– Spoko, wyciągałam Cię z gorszych tarapat. Wyciągnę i z tego! – Szturchnęła Kasię w bok i pociągnęła ją na Zduńską, na ulubione pączki z bitą śmietaną, które miały być ich ostatnią przedświąteczną chwilą we dwójkę.

Kasia była wdzięczna Magdzie za wszystko, jednak w tym momencie czuła wewnętrzny bunt. Nie chciała być wyciągana z tych tarapat! Nie chciała zapominać o tych miłych chwilach z Rafałem we dwoje. Cieszyła się, że odkryła jego drugie, zupełnie jej wcześniej nie znane oblicze. I nie miała najmniejszego zamiaru wypierać tych chwil z pamięci.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s